Czy film dokumentalny może stać się przestrzenią dialogu z młodymi ludźmi i to na ich zasadach? Festiwal Let's Doc udowadnia, że tak! To jedyne w Polsce wydarzenie w pełni poświęcone dokumentom dla młodej widowni. Co więcej, młodzi wolontariusze i wolontariuszki mają realny wpływ na jego kształtowanie, w myśl idei "Nic o nas bez nas". O tym skąd wziął się pomysł na Festiwal, dlaczego filmy dokumentalne dla młodych są dziś tak potrzebne oraz jakie zadania czekają na wolontariuszy, opowiadają Karolina Śmigiel i Franciszek Siwko z Centrum Kultury Filmowej im. Andrzeja Wajdy.
Czym jest festiwal Let's Doc i skąd wziął się pomysł na jego organizację?
Karolina Śmigiel: W Centrum Kultury Filmowej im. Andrzeja Wajdy, które jest organizatorem Festiwalu, od samego początku bardzo ważne było dla nas kino dokumentalne. Kiedy rozpoczynaliśmy działalność, film dokumentalny dla młodej widowni był w Polsce praktycznie nierozpoznawalny lub mało obecny, mimo że tego typu produkcji powstawało sporo u naszych zachodnich kolegów, m.in. w krajach skandynawskich.
Dlatego na początku działalności CKF-u uruchomiliśmy program wspierający rozwój twórczości i produkcji filmów dokumentalnych dla młodej widowni w Polsce. Program ten nosi nazwę Skok w DOK i obecnie realizujemy już jego szóstą edycję. W jego ramach, co roku w maju, odbywa się również Międzynarodowe Forum Filmu Dokumentalnego dla Młodej Widowni — wydarzenie skierowane głównie do branży filmowej.
Z czasem uznaliśmy jednak, że skoro tak mocno wspieramy powstawanie tych filmów, warto stworzyć także przestrzeń, w której będą one prezentowane szerszej publiczności. W ten sposób narodził się pomysł Festiwalu, który dziś jest jedynym w Polsce wydarzeniem o takim programie. W Europie istnieje kilka podobnych festiwali dokumentalnych dla młodej widowni, ale cieszymy się, że u nas funkcjonuje on jako osobny byt. Bardzo często bowiem filmy dokumentalne trafiają do wspólnych sekcji z innymi gatunkami. Trudno im konkurować z filmami fabularnymi albo przebić się na dużych festiwalach dokumentalnych jak nasz „starszy brat”, Millennium Docs Against Gravity, z którym współpracujemy od samego początku.
W takich przestrzeniach te filmy często ginęły, a dotarcie do młodej publiczności było utrudnione. Zależało nam więc na stworzeniu miejsca wyraźnie dla niej przeznaczonego — włączającego i zapraszającego. Dlatego wiele działań realizowanych podczas festiwalu opiera się na współpracy z młodymi ludźmi. Młodzi wybierają filmy do programu, zasiadają w jury i przyznają nagrody finansowe. Wspierają także organizację wydarzeń oraz działają jako wolontariusze, współtworząc z nami zakulisowe życie Festiwalu.
Dlaczego Festiwal skierowany jest do młodych?
K.Ś.: Nasz Festiwal jest skierowany do widzów w wieku od około dziesięciu do osiemnastu lat, choć tak naprawdę wierzymy, że jest to również interesująca propozycja dla młodych dorosłych i dorosłych. Wybraliśmy właśnie taką grupę wiekową, ponieważ jest ona szczególnie wymagająca — to nie jest już wiek, w którym dzieci chodzą do kina z rodzicami, dlatego zarówno stworzenie oferty, jak i dotarcie do tej publiczności stanowi duże wyzwanie.
Bardzo nam na tym zależało, ponieważ widzimy, jak trudny i złożony jest świat, w którym młodzi dziś funkcjonują. Dla nas — dorosłych, bywa on skomplikowany, a tym bardziej dla osób, które jednocześnie mierzą się z emocjonalnym, hormonalnym i tożsamościowym dojrzewaniem. Obserwujemy dziś wiele kryzysów — od kryzysów zdrowia psychicznego, po te o charakterze globalnym: wojenne, migracyjne czy klimatyczne — i wszystkie one w bezpośredni sposób dotykają młodych ludzi. Do tych tematów odnoszą się również filmy dokumentalne prezentowane na Festiwalu. Traktujemy je jako ważny kanał i platformę dialogu — zaproszenie młodych do rozmowy o świecie, który ich otacza, do próby jego zrozumienia, ale także do dzielenia się własnymi obawami i lękami. Często bohaterami tych filmów są osoby w ich wieku — rówieśnicy, nierzadko z innych części świata czy odmiennych kultur. Mimo tych różnic doświadczenia okazują się bardzo podobne, co umożliwia identyfikację z bohaterami. Dzięki temu młodzi widzowie mogą nie tylko lepiej zrozumieć siebie, ale także otworzyć się na perspektywę drugiego człowieka. To uwrażliwia, uczy uważności i empatii. Właśnie temu w dużej mierze służy nasz Festiwal.
Jakie tematy poruszają prezentowane na Festiwalu filmy?
K.Ś.: Co roku staramy się, aby Festiwalowi towarzyszyło hasło, które jest na tyle pojemne, by mogło pomieścić różne znaczenia i interpretacje. W tym roku będzie to hasło „Jesteśmy zmianą”, ponieważ chcemy mocno podkreślić sprawczość — zarówno jednostkową, jak i wspólnotową. Kino jest dla nas doświadczeniem bardzo wspólnotowym i zależy nam na tym, by ten wymiar zachować. Wierzymy, że możemy wspólnie wyobrażać sobie inną przyszłość, alternatywną rzeczywistość, a następnie próbować ją realnie wdrażać, ale tylko razem: będąc ze sobą i rozmawiając.
Do takich tematów odnoszą się również filmy prezentowane na Festiwalu. Pokazują one sprawczych „małych superbohaterów” — nie w sensie postaci rodem z Marvela, lecz ludzi, którzy działają w swoich lokalnych społecznościach. Często są to osoby mierzące się z trudnymi doświadczeniami: uchodźstwem, kryzysem klimatycznym czy innymi wyzwaniami współczesnego świata. Próbują coś zmienić — nie zawsze skutecznie, często zmagając się z frustracją — i właśnie tą prawdziwą, nie uproszczoną rzeczywistość chcemy pokazać.
Myślę też, mówiąc z perspektywy producentki filmów dokumentalnych, że dokument jest niezwykle ważnym medium. Choć jego język bywa inny, pozostaje on bliski temu, czego młodzi doświadczają w mediach społecznościowych — konfrontacji z trudnymi tematami, wyzwaniami i emocjami. Tutaj jednak ta rzeczywistość zostaje przefiltrowana przez formę artystycznego filmu dokumentalnego, który staje się wypowiedzią pobudzającą do refleksji, rozmowy i otwarcia się na ważne tematy.
Kim są twórcy filmów? W jaki sposób są one zgłaszane?
K.Ś.: Twórcami filmów są różne osoby twórcze z różnych krajów. To są dorosłe osoby — często spotykamy się z pytaniem, czy te filmy są tworzone przez młodych albo przez dzieci. Są to profesjonalne produkcje, realizowane przez wykształconych reżyserów lub osoby z doświadczeniem filmowym, które zdecydowały się mówić do młodej widowni. Widzą tematy i zagadnienia, które mogą być dla takiego widza interesujące, i tworzą filmy z myślą właśnie o nim.
Dla nas bardzo ważne jest wybieranie takich produkcji, które są robione autentycznie — z uważnością, zrozumieniem i otwartością na młodego widza. To są filmy z różnych części świata. Często wybieramy je, jeżdżąc na różne festiwale i oglądając filmy, ale można się do nas również zgłaszać.
Co roku oglądamy bardzo dużo filmów, ponad dwa tysiące. W tym procesie pomagają nam także nasi młodzi eksperci, którzy mówią nam, co jest dla nich istotne i ważne.
Co wyróżnia festiwal na tle innych festiwali filmowych?
K.Ś.: Na pewno to, o czym już mówiłam — właściwie żaden festiwal w Polsce nie pochyla się wyłącznie nad filmem dokumentalnym dla młodego widza. To jest jedyna taka przestrzeń. Po drugie, mam wrażenie, że w porównaniu z innymi festiwalami skierowanymi do młodej widowni, które pokazują głównie filmy fabularne i animacje, my bardzo mocno staramy się nawiązać dialog z młodymi. Nie mówię, że tamte festiwale tego nie robią, ale u nas istnieje wiele przestrzeni, w których młodzi są realnie włączani we współtworzenie festiwalu. Myślę, że jest to także wyróżnik na tle festiwali dla dorosłych. Rzadko zdarza się, by publiczność w tak dużym stopniu stawała się współtwórcą wydarzenia, jak staramy się to robić u nas.
Oczywiście jest to długa droga — wypracowujemy różne modele, sprawdzamy co działa, a co nie, popełniliśmy też wiele błędów i cały czas uczymy się na nich. Dla mnie jednak bardzo ważne jest to, że mamy przestrzeń do eksperymentowania i do wzajemnego uczenia się.
Skąd narodził się pomysł, żeby do organizacji Festiwalu włączyć wolontariuszki i wolontariuszy?
Franciszek Siwko: Główną ideą jest włączanie młodych na tyle, na ile to jest możliwe. Przekazanie im opieki nad samymi seansami, nad tym, żeby ten Festiwal w ogóle miał miejsce, jest dla nas bardzo spójną kontynuacją myśli przewodniej. Tak naprawdę szukamy ludzi, dla których to robimy.
Chcemy wolontariuszy, którzy są w jakiś sposób zainspirowani kinem dokumentalnym albo chcą dać mu szansę. Chcemy pokazać im, jak to wygląda od środka. W ramach tegorocznego wolontariatu będziemy oferować warsztaty dotyczące organizacji Festiwalu. Staramy się dać im jak najwięcej zasobów, żeby wyszli z tego doświadczenia z poczuciem, że naprawdę dotknęli tego świata — świata opowiadania historii, które są inspirujące i często pokazują również ich własne życie.
Zależy nam także na tym, żeby mieli szansę przekazać to dalej — swoim kolegom, znajomym czy rówieśnikom. Podczas Festiwalu to właśnie wolontariusze zajmują się widzami: wprowadzają na salę, zapowiadają wydarzenia i dbają o przebieg seansów. Dzięki temu w pewnym sensie zamykamy krąg — zaczynamy od młodych i na młodych kończymy. Wolontariat rodzi wiele pięknych rozmów, wspomnień i relacji między nami a nimi. Ich pomysły często okazują się bardzo inspirujące. Widać też, jak szybko rośnie zaangażowanie, kiedy Festiwal już trwa — jak niewiele potrzeba, żeby młodzi ludzie, mając możliwość udziału w takim wydarzeniu, chcieli się sprawdzić i wykazać.
Dla nas, jako organizatorów, to jest bardzo poruszające, ale równie piękne jest obserwowanie, jak oni się w to angażują i jak bardzo doceniają fakt, że mogą być częścią tego doświadczenia. Dla nas to po prostu ogromnie ważne i dające dużo radości.
Jakie zadania czekają na wolontariuszki i wolontariuszy?
F.S.: Mamy kilka ścieżek rozwoju i zaangażowania. Jedną z nich jest na przykład zbieranie głosów w plebiscycie publiczności — są to głosy oddawane przez widzów na jedną z nagród. Mamy też biuro festiwalowe, które przyjmuje różne zgłoszenia, zamówienia i obsługuje naszych widzów. To już funkcja dość odpowiedzialna, ponieważ wiąże się z bezpośrednim kontaktem z publicznością.
Poza tym istnieje wiele zadań związanych z organizacją seansów. Często pojawiają się również dość spontaniczne obowiązki logistyczne dotyczące konkretnego pokazu. Zdarza się, że trzeba przygotować galę otwarcia — wtedy szukamy osób, które dobrze odnajdują się w planowaniu, jak przygotować scenę tak, by była atrakcyjna estetycznie.
W ramach zgłoszeń prosimy też o wypełnienie ankiety zainteresowań i na tej podstawie staramy się poznać każdą osobę, zobaczyć w czym jest dobra i w czym chciałaby się rozwinąć. Zawsze o to pytamy, bo na przykład zapowiadanie filmów bywa stresujące i nie każdy dobrze czuje się na scenie.
K.Ś.: I zawsze pytamy, czy to jest okej — oni sami o tym decydują. Mamy gości festiwalowych, więc często pojawiają się różne sytuacje — na przykład trzeba zaprosić gości na obiad albo oprowadzić ich po Warszawie. To są po prostu różne, często spontaniczne sytuacje.
F.S.: Tak, jest dużo spontanicznych rzeczy, ale faktycznie duch jest taki, że chcemy przygotować na wszystko zawczasu, żeby nie rzucać ich na głęboką wodę. Jednocześnie większością codziennych zadań festiwalowych zajmują się właśnie wolontariusze i koordynatorzy — między innymi przyjmowaniem widzów przy naszym stoisku, gdzie rozdawane są identyfikatory.
Tych zadań rzeczywiście jest dużo, ale staramy się je dopasowywać do konkretnych osób i rozmawiamy z nimi. Nie oczekujemy bardzo wiele na samym początku, bo chcemy najpierw poznać wolontariuszy i zobaczyć, w czym najlepiej się odnajdują. Zdarzało się też, że inicjatywa wychodziła od nich samych — na przykład proponowali, że nagrają rolkę, zrobią fotorelację. Jesteśmy na takie pomysły całkowicie otwarci.
Czyli oprócz tych ścieżek, które już macie, jesteście otwarci na propozycje od wolontariuszek i wolontariuszy?
F.S.: Prowadzimy z nimi dialog i chcemy być jak najbardziej na równi, na ile to możliwe. Faktycznie — socialmediowa ścieżka jest u nas bardzo mile widziana i chętnie z niej korzystamy, jeśli ktoś to lubi.
Często wolontariusze mają swoich znajomych, z którymi chcą brać udział w Festiwalu i staramy się to uwzględniać planując zmiany. Jako koordynatorzy i organizatorzy dbamy o nich, sprawdzamy jak czują się z wykonywanymi zadaniami. Staramy się, aby nikt nie był samotny i żeby zadania się zmieniały. Nigdy nie jest tak, że jedna osoba robi tylko jedną rzecz. Chodzi o to, żeby działali razem i mogli się nawzajem wspierać. Staramy się, aby ich doświadczenie było pełne — zarówno zabawy, jak i poznawania ciekawych ludzi. Wolontariusze mają też możliwość oglądania filmów, zachęcamy ich, aby sami poszli do kina i zobaczyli seanse. Traktujemy ich w pełni jako integralną część festiwalowej ekipy.
Czy wolontariuszki i wolontariusze także mogą oglądać i selekcjonować filmy?
K.Ś.: Tutaj mamy inną grupę, którą wyłaniamy trochę wcześniej. Teraz mamy nabór na wolontariuszy do samej organizacji Festiwalu, a program tworzy się dużo wcześniej. To jest więc inna grupa, która później kontynuuje z nami działania organizacyjne. Do tego w działania angażują się także wolontariusze, stażyści i studenci, jak na przykład Franek.
F.S.: Ja zaczynałem w Centrum Kultury Filmowej im. Andrzeja Wajdy dokładnie z takiej pozycji. Byłem stażystą pomagającym przy kwestiach festiwalowych, później koordynatorem wolontariatu, a także sam działałem jako wolontariusz na Festiwalu. To pokazało mi ogromny potencjał Festiwalu, jeśli chodzi o młodą widownię — ile osób przyciąga i jak bardzo są zaciekawione kinem dokumentalnym. Mam wrażenie, że młodzi w ogóle nie są obciążeni stereotypami o filmach dokumentalnych, że to jest nudne czy trudne do oglądania. Oni naprawdę są otwarci, a to bardzo mocno wpływa na odbiór Festiwalu.
Jak wygląda proces przygotowań do wolontariatu?
F.S.: W zasadzie jest kilka takich spotkań, które muszą mieć miejsce przed Festiwalem. Jednym z nich jest spotkanie organizacyjne, gdzie omawiamy to, co będzie się działo. To także okazja, aby wolontariuszki i wolontariusze mogli poznać się nawzajem. To dla nas bardzo ważne, żeby osoby, które nie mają znajomych wśród wolontariuszy, mogły nawiązać relacje jeszcze przed rozpoczęciem Festiwalu.
K.Ś.: I chyba pokazywaliśmy im jakiś film.
F.S.: Tak, pokazywaliśmy im jeden z filmów festiwalowych, żeby mogli złapać klimat Festiwalu. Szkolenie obejmuje wszystkie zadania, o których wcześniej wspominaliśmy — zarówno te związane z organizacją Festiwalu, jak i działalnością w samym kinie, na miejscu. Chodzi o to, żeby odpowiednio się nimi zaopiekować i przygotować do pełnienia swoich funkcji.
K.Ś.: Chcielibyśmy, aby osoby, które czują się na siłach, mogły spróbować zapowiadania filmów lub prowadzenia dyskusji z gośćmi — twórcami i twórczyniami. Mamy już w tym doświadczenie i chętnie się nim podzielimy, a jeśli ktoś ma ochotę spróbować, to będzie to dla nas świetna okazja.
Jakie są motywacje wolontariuszek i wolontariuszy, którzy zgłaszają się na wolontariat?
F.S.: Często są to osoby, które w szkole interesują się tematyką reportażową. Czytają reportaże, mają rodziców związanych z dokumentem lub reportażem, albo są zachęcani przez znajomych. Na przykład kolega, którego rodzice pracują przy filmie dokumentalnym, namawia ich, żeby poszli z nim na Festiwal, mimo że sami wcześniej nie mieli kontaktu z tym światem.
Często osoby, które wydają się zupełnie „z innego świata”, odnajdują się u nas i okazują się najbardziej kolorowe. Reagują bardzo żywo, bo wszystko jest dla nich nowe. Pojawiają się również pasjonaci wolontariatu — osoby, które chcą po prostu pomagać i w pełni angażują się w pracę Festiwalu. Takie osoby są niezwykle wartościowe, bo są zdeterminowane, żeby robić wszystko najlepiej, jak potrafią, a jednocześnie korzystać z możliwości poznania ciekawych ludzi i doświadczenia Festiwalu. To sprawia, że mamy naprawdę różnorodną grupę — wielu różnych ludzi, o różnych charakterach i motywacjach. Oczywiście zdarzają się także bardziej pragmatyczne powody, np. punkty potrzebne do rekrutacji. I to jest całkowicie normalne.
Przekrój wiekowy też jest dość szeroki — zapraszamy osoby od 14 roku życia, ale w zeszłym roku wielu wolontariuszy miało 16 czy 17 lat. Przede wszystkim sprawdzamy deklarowane motywacje — dlaczego dana osoba chce wziąć udział w Festiwalu i jak widzi siebie w tym kontekście. Oczywiście sprawdzamy też dostępność, ale najważniejsze dla nas jest to, jak dana osoba wyobraża sobie swoją rolę. Często to, co mogłoby wydawać się nieistotne, jest dla nas najbardziej wartościowe.
Jakie kompetencje można rozwijać będąc wolontariuszem na Festiwalu?
F.S.: Myślę, że jedną z wiodących jest autoprezentacja i umiejętność wypowiadania się przed dużą grupą ludzi. Na przykład wolontariusze muszą zapowiedzieć film, poinformować że będzie wywiad z twórcą lub twórczynią, i zrobić to przed pełną salą, często rówieśników. My jako koordynatorzy, jesteśmy tam zawsze jako wsparcie i opiekunowie. Największym wyzwaniem, ale też wartością dla wolontariuszy, jest doświadczenie autoprezentacji w praktyce. Jednocześnie jesteśmy bardzo otwarci, jeśli ktoś nie czuje się komfortowo przemawiając, nie musi tego robić.
K.Ś: Dodałabym do tego również umiejętności komunikacyjne, bo podczas Festiwalu dzieje się bardzo dużo sytuacji relacyjnych. Ważna jest też praca w zespole. Festiwalu nie da się zrobić samemu, podobnie jak filmu. To miejsce, gdzie rozwijają się umiejętności negocjacji, brania odpowiedzialności za konkretne zadania, dzielenia się obowiązkami i wspólnego realizowania celów. Chodzi też o bycie otwartym i uważnym na różne potrzeby, które mogą się pojawić i których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, bo Festiwal jest takim żywym organizmem, który niesie ze sobą różne niespodzianki.
Czy podczas Festiwalu nawiązują się przyjaźnie, czy wolontariusze przychodzą już w parach lub grupach?
F.S: Zazwyczaj, gdy widziałem już jakieś zgrane grupki podczas Festiwalu, pytałem, czy znali się wcześniej. Zazwyczaj nie, takie grupki powstają w trakcie trwania Festiwalu. Wolontariusze bardzo szybko nawiązują relacje, nadają sobie ksywki, dzielą obowiązki i negocjują podział pracy. Praca zespołowa jest dla nich często zabawą i wyzwaniem jednocześnie. To atrakcyjne doświadczenie, w którym odnajdują się grupowo i chętnie realizują zadania razem. Oczywiście są też osoby bardziej introwertyczne, które wolą mniej angażującą pracę grupową. Takie potrzeby staramy się zauważać i reagować na nie, dając im zadania, które wciąż są w zespole, ale nie wymagają intensywnego współdziałania.
Jakie wyzwania pojawiają się podczas współpracy z wolontariuszkami i wolontariuszami?
F.S.: Ja bym powiedział, że czasem trzeba znaleźć sposób na konkretną osobę, jeśli chodzi o motywację. Praca przy Festiwalu jest zabawą i wyzwaniem, ale jeśli ktoś ma gorszy dzień, motywacja może być niższa. Wyzwaniem jest wtedy znalezienie sposobu, żeby ich zmotywować. Zwykle wymaga to poznania danej osoby, zrozumienia, co się dzieje i nawiązania relacji na bardziej osobistym poziomie. Relacja między koordynatorem a wolontariuszem ma ogromne znaczenie.
K.Ś.: Wyzwaniem bywa też sytuacja, gdy ktoś z dnia na dzień mówi, że nie przyjdzie na swoją zmianę. Wtedy pozostali wolontariusze i my musimy zareagować na tę nieobecność. Zazwyczaj udaje się znaleźć rozwiązanie, choć oczywiście nie jest to komfortowe. Takie sytuacje się zdarzają i jest to normalna część pracy przy Festiwalu. W zeszłym roku zdiagnozowaliśmy, że czegoś nam brakowało. Po zakończeniu Festiwalu nie zrobiliśmy spotkania z wolontariuszami. Od tego roku chcemy to zmienić. Chcemy spotkać się z nimi ponownie, zrobić ewaluację, a przy okazji zorganizować coś miłego — na przykład wspólną pizzę. Takie zwieńczenie pracy wcześniej nam umykało, ale w tym roku na pewno to wprowadzimy.
F.S.: Żeby ich nie zostawiać z tym doświadczeniem, żeby ono miało swoje zwieńczenie.
Co daje Ci największą satysfakcję we współpracy z wolontariuszkami i wolontariuszami?
F.S.: Myślę, że jest to tworzenie z nimi relacji. Często o tym wspominam, ale dla mnie praca z wolontariuszami opiera się głównie na relacjach — poznaję ich życie, imiona, zainteresowania. Każdy jest inny, zarówno indywidualnie, jak i w grupie, więc do każdego trzeba podejść inaczej, co jest wyzwaniem.
Jednocześnie to właśnie z tego czerpię najwięcej satysfakcji. Widzę, że przynosi im radość to, że uczestniczą w wolontariacie, że wynoszą coś dla siebie z tego doświadczenia. Dla mnie istotne jest poczucie, że są w tej przestrzeni zaopiekowani — wiedzą, co mają robić, nie czują się zagubieni i samotni.
To największa satysfakcja, ale też wyzwanie. Każdy ma inne potrzeby, a praca koordynatora wymaga dopasowania się do nich. Mam potrzebę poznawania ich, ale oczywiście są też osoby mniej otwarte i to szanuję. Dla mnie największą frajdą jest widzieć, że wolontariat nie jest dla nich ciężką pracą czy obowiązkiem narzuconym przez rodziców, tylko rzeczywiście daje im radość. Kiedy to widzę, sam mam więcej energii i motywacji, to taki prawdziwy „power”.
Dokończcie zdanie: “Warto przyjść do nas na wolontariat, bo…”
K.Ś.: Bo Twój głos ma znaczenie.
F.S.: Bo Twój głos wybrzmi.
Rozmowa: Martyna Jędrysiak
Zdjęcia przekazane przez rozmówców
Działasz wolontariacko i chcesz podzielić się swoją historią? A może koordynujesz wolontariat i chcesz zainspirować innych dobrymi praktykami?
Napisz do nas na adres: ochotnicy@um.warszawa.pl — chętnie porozmawiamy i oddamy Ci głos!
Udostępnij