Przejdź do głównej zawartości Przejdź do stopki strony

Ustawienia cookies

Na tej stronie używamy plików cookies. Dzięki nim strona działa poprawnie i jest bezpieczna. Cookies pomagają też zapamiętać Twoje ustawienia i sprawiają, że korzystanie ze strony jest wygodniejsze. Nie zbieramy cookies do celów marketingowych.

W każdej chwili możesz zmienić swoje zgody na używanie plików cookies.

Niezbędne

Analityczne

Zewnętrzne

"Wolontariusze często myślą, że to tylko zabawa, a potem okazuje się, że przychodzą do prawdziwej pracowni, pracują na autentycznym okazie przywiezionym z wykopalisk i używają profesjonalnych narzędzi" – wywiad z Angeliką Adamczyk, koordynatorką nauki obywatelskiej przy projekcie "Nauka Ma Głos" w Centrum Nauki Kopernik

Otwarta pracownia, autentyczny 2,5-metrowy okaz mastodonzaura i pond 1600 zgłoszeń od wolontariuszek i wolontariuszy z różnych części Polski i świata – projekt "Nauka Ma Głos" realizowany w Centrum Nauki Kopernik we współpracy z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego, pokazuje, że nauka może być dostępna dla każdego.

Paulina Kaleta - koordynatorka projektu "Nauka ma głos", oraz Angelika Adamczyk - koordynatorka nauki obywatelskiej w projekcie, pochylone nad preparowanym okazem mastodonzaura.

Skąd pomysł na projekt "Nauka Ma Głos" i jakie są jego główne cele?

Angelika Adamczyk: Projekt powstał dzięki współpracy Centrum Nauki Kopernik i Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Składa się z trzech części: nauki obywatelskiej, w ramach której wolontariuszki i wolontariusze współpracują z naukowcami, komunikacji naukowej, obejmującej spotkania i rozmowy z badaczami, oraz projektu badawczego, w którym analizujemy, jak udział w takich działaniach wpływa na postawy wobec nauki. Moim zadaniem jest koordynacja nauki obywatelskiej. Przez trzy lata trwania Projektu będziemy realizować działania, w które może się zaangażować każdy. Pierwszym z nich jest wolontariat przy preparacji okazu mastodonzaura, który sprowadziliśmy do pracowni w październiku ubiegłego roku. Dzięki temu wolontariusze we współpracy z naukowcami mogą odkrywać kości tego niezwykłego płaza.

Jednym z celów Projektu jest sprawdzenie, jak osobisty udział w badaniu i bezpośredni kontakt z naukowcem wpływają na postawy wobec nauki i naukowców. Chcemy dać taką możliwość osobom, które dotąd nie miały z nauką bezpośredniego kontaktu, mają różne wyobrażenia na jej temat, by mogły zderzyć je z rzeczywistością. Sprawdzamy, co się zmienia, gdy zamiast tylko obserwować, można realnie wejść w proces badawczy i współpracować z naukowcami. Chodzi o to, aby nie tylko patrzeć, ale też czynnie w nim uczestniczyć.

Czy zauważacie, że osoby, które rzeczywiście wzięły udział w wolontariacie, zmieniły swoje nastawienie do nauki?

A.A.: Już od kilku miesięcy w procesie preparacji uczestniczą osoby od 15 roku życia. Każda osoba, nawet ta bez żadnego doświadczenia, mogła wziąć do ręki specjalne narzędzia i pomóc naukowcom. W wynikach przeprowadzonych badań już na pierwszy rzut oka można zauważyć wysoki poziom zaufania. Średnia ocena zaufania do nauki to 8,77 na 10, a 88% osób zaznaczyło wysokie wartości (8–10). Podobnie jest z oceną naukowców – zaufanie do nich wyniosło średnio 8,41 na 10, a większość uczestników uważa ich za kompetentnych. Krótko mówiąc, udział w Projekcie nie jest tylko ciekawym doświadczeniem, on naprawdę zbliża ludzi do nauki i buduje zaufanie.

Jako koordynatorka masz kontakt z wolontariuszkami i wolontariuszami. Co najczęściej motywuje ich do udziału w wolontariacie?

A.A.: Analizuję wszystkie zgłoszenia, więc mam kontakt z uczestnikami jeszcze przed spotkaniem z nimi. Na początku czytam wszystkie komentarze dodawane do formularzy. Bardzo często pojawia się w nich informacja, że jest to czyjeś marzenie, często sięgające dzieciństwa, takie jak praca przy wykopaliskach, chęć bycia paleontologiem czy archeologiem. Takie głosy pojawiają się naprawdę często. Później zapraszam te osoby na sesję preparacji i wtedy mam z nimi już bezpośredni kontakt. Bardzo często słyszę podobne odpowiedzi: że to było czyjeś marzenie, że ktoś chce oderwać się od tego, co robi na co dzień, albo po prostu spróbować czegoś zupełnie innego.

Jesteśmy jedynym miejscem w Polsce, które na taką skalę pozwala wolontariuszom pracować na autentycznym okazie w profesjonalnej pracowni, pod opieką specjalistów i z użyciem profesjonalnych narzędzi. Co więcej, dzięki ogromnemu zaangażowaniu zespołu prace przebiegają w rekordowym tempie. Wolontariusze często myślą, że to tylko zabawa, a potem okazuje się, że przychodzą do prawdziwej pracowni, pracują na autentycznym okazie przywiezionym z wykopalisk i używają profesjonalnych narzędzi, a nie „zabawek”, które można kupić do domu. Pracujemy dokładnie tak, jak pracują naukowcy, bo jesteśmy naukowcami – naukowcami obywatelskimi.

Czy te osoby przychodzą i od razu zaczynają działać? Czy jest szkolenie wstępne, spotkanie, żeby się przygotować?

A.A.: Zaczynamy od krótkiego wprowadzenia, podczas którego omawiamy zasady bezpieczeństwa, sposób pracy i sygnalizujemy, czego można się spodziewać – hałasu i pyłu. Zakładamy środki ochrony osobistej: fartuchy, rękawiczki, okulary, maseczki i słuchawki przeciwhałasowe. Opiekun merytoryczny pokazuje sprzęt i krok po kroku tłumaczy, jak preparować okaz, a dopiero potem zaczyna się praca.

Pracujemy w małych grupach, maksymalnie 5-osobowych, dzięki czemu opiekun cały czas jest obok, wspiera i dba o bezpieczeństwo. Mamy też ustalone zasady porozumiewania się – ustaliliśmy sygnały, które pomagają nam w tym, bo nie zawsze da się swobodnie rozmawiać. Na przykład, podniesienie ręki oznacza zatrzymanie pracy i oczekiwanie na kontakt z opiekunem. Dzięki temu każdy wolontariusz czuje się pewnie, wie, co robić i może skupić się na pracy, zamiast stresować się warunkami w pracowni.

Kim są wolontariuszki i wolontariusze, którzy zgłaszają się do Projektu? Czy to głównie osoby z Warszawy i okolic czy przyjeżdżają też z innych części Polski?

A.A.: Skala zainteresowania przerosła nasze oczekiwania – otrzymaliśmy 1617 zgłoszeń wolontariuszy i wolontariuszek, a chętnych wciąż przybywa. W weekendy dajemy też możliwość udziału bez zapisów, więc można po prostu przyjść i spróbować. Liczba zgłoszeń to jedno, ale najbardziej zaskoczył mnie jednak wiek uczestników – zakładałam, że dominować będą osoby w wieku 15–17 lat, a tymczasem aż 87% zgłoszeń pochodzi od dorosłych.

Co ciekawe, zdarzają się osoby z różnych części Polski, a co mnie najbardziej zaskoczyło – z różnych stron świata. Myślałam, że będą zgłaszać się głównie wolontariusze i wolontariuszki, które mają łatwy dojazd, a tymczasem wiele z nich mieszka bardzo daleko. Przyjeżdżają wolontariusze z Krakowa, Łodzi, ze Szczecina i z wielu małych miejscowości, a mam nawet zgłoszenie od osób z Norwegii, Holandii i Francji. To naprawdę robi wrażenie. To dla mnie ogromnie budujące, że pracuję z tak pozytywnymi ludźmi, a Projekt wywołuje tak duży entuzjazm.

Jak oceniasz współpracę z wolontariuszami? Rozpoczęłaś tu pracę w roli koordynatorki wolontariatu przy Projekcie czy już wcześniej byłaś zatrudniona w innym charakterze?

A.A.: Bardzo dobrze. Pracowałam w Centrum Nauki Kopernik przez 2,5 roku jako edukatorka i jeździłam w projekcie "Nauka dla Ciebie" z wystawami objazdowymi po Polsce. Mam więc pewne doświadczenie we współpracy z Centrum Nauki Kopernik. Później pojawiło się ogłoszenie na stanowisko koordynatorki wolontariatu, zgłosiłam się i przeszłam rekrutację.

Bardzo cieszę się z tej współpracy. Naprawdę uważam, że zgromadziliśmy grupę zaangażowanych, pozytywnych i ambitnych osób. Lubię pracować z wolontariuszami i dostawać od nich informację zwrotną. Dlatego zależy mi, żeby mieli dobre warunki: żeby praca była bezpieczna, komfortowa i przebiegała sprawnie, a jednocześnie żeby czuli realne wsparcie naukowców i moje. To dla mnie nowe doświadczenie, ale odbiór jest bardzo pozytywny. Wolontariusze dzielą się opiniami, piszą maile, czasem dzwonią – to naprawdę budujące, kiedy widzę, że ta praca ma dla nich znaczenie.

A jak naukowcy i naukowczynie oceniają współpracę z wolontariuszami?

A.A.: Dla naukowców to duża szansa. Na początku planowaliśmy pracę nad mastodonzaurem, ale szybko okazało się, że w instytucie czeka na preparację znacznie więcej okazów. Materiału jest dużo, a rąk do pracy i miejsc, w których można go przygotowywać, bardzo mało. Stworzenie tej pracowni otworzyło więc realną możliwość, żeby te okazy wreszcie opracować.

Naukowcy są z tego bardzo zadowoleni również dlatego, że od początku uczestniczyli w przygotowaniach – wspólnie dobieraliśmy sprzęt, a pracownia powstawała pod ich nadzorem, z ich wsparciem i doświadczeniem. Dzięki temu działa jak profesjonalne miejsce pracy: funkcjonalne, komfortowe i zaprojektowane tak, by preparacja była wykonywana w realnych warunkach i na odpowiednim poziomie. Bez ich nadzoru i doświadczenia nie udałoby się tego zrealizować.

Kim są naukowcy zaangażowani w projekt?

A.A.: Są to osoby z rekomendacji Instytutu Paleobiologii PAN – pięć osób, które są związane z paleontologią, mają doświadczenie w tej dziedzinie i wielokrotnie uczestniczyły w wykopaliskach terenowych. Nasz okaz, wypożyczony z Instytutu, pochodzi z Miedar, a naukowcy zaangażowani w ten projekt przez wiele lat brali udział w wykopaliskach właśnie w tej miejscowości.

Miedary to niewielka miejscowość na Śląsku z bardzo zaangażowaną społecznością. Odwiedzili nas nawet przedstawiciele gminy – przyjechał wójt, żeby zobaczyć, jak wygląda pracownia i postępy prac. Dla mieszkańców to ważne także dlatego, że okaz wydobyto z prywatnej działki, a podobne odkrycia zdarzają się niezwykle rzadko.

Jakie wymiary ma preparowany okaz?

A.A.: Nasz okaz ma około 2,5 metra długości, półtora metra szerokości i 70 centymetrów wysokości – tyle mierzyła kukła, czyli całość okazu wzmocnionego gipsem, drutami i łańcuchami. Teraz pozbyliśmy się już większości gruzu – podczas oczyszczania skały powstaje sporo odpadów. Z tych początkowych 70 centymetrów wysokości zostało nam około 30–40 cm, natomiast długość wciąż wynosi 2,5 metra. Dziś, po 3 miesiącach preparacji, jesteśmy już na ostatnim etapie prac – spod skały wyłoniły się żebra, fragment kręgosłupa i kolejne elementy szkieletu.

Szkielet mastodonzaura pokryty gipsem w pracowni Centrum Nauki Kopernik, wokół widoczne lampy oraz narzędzia wykorzystywane do preparacji.

Rozpoczęliście proces preparacji już w październiku ubiegłego roku. Jak szacujecie, do kiedy potrwa i ile czasu zajmie całkowite odkrycie szkieletu?

A.A.: Początkowo zakładaliśmy, że prace zajmą 4–6 miesięcy. Dziś jesteśmy już na finiszu – do końca marca planujemy zakończyć preparację. Większość skały została usunięta i wyraźnie odsłonięte są m.in. żebra, kręg oraz fragment kręgosłupa. Największym wyzwaniem była skala okazu – na początku ważył około 1300 kg, dlatego konieczne było przygotowanie odpowiedniej przestrzeni, która udźwignie jego gabaryty i ciężar.

O tym, jak Projekt wygląda z perspektywy uczestniczek, opowiadają wolontariuszki – Urszula i Joanna, które spotkaliśmy podczas ich wolontariatu w pracowni.

Jak dowiedziałyście się o wolontariacie w Centrum Nauki Kopernik?

Urszula: W tym roku byłam z opiekunką grupy na wykopaliskach w województwie świętokrzyskim. Poznałam tam całą grupę ludzi, którzy zajmują się wykopaliskami – paleobiologów i specjalistów z różnych dziedzin, których łączy wspólna pasja. Dzięki tym znajomościom dowiedziałam się później o tej akcji i mogłam się zgłosić. Z zawodu jestem biologiem, ale doktorat robiłam z biologii komórek nowotworowych, więc to zupełnie inna działka – praca laboratoryjna. Ostatnie lata spędziłam w firmie farmaceutycznej, zajmując się zarządzaniem, więc to już w ogóle coś zupełnie innego. Wyjazd na wykopaliska był moim niespełnionym marzeniem ze studiów. Teraz mam na to czas, więc postanowiłam je zrealizować. Motywacją była przede wszystkim własna ciekawość i chęć zrobienia czegoś innego niż to, czym zajmuję się na co dzień.

Joanna: Ja dowiedziałam się o tym wydarzeniu od znajomych. Mam grupę przyjaciół, którzy interesują się dinozaurami. Jestem ilustratorką i planuję stworzyć antologię komiksów o dinozaurach i prehistorii. Zaprosiłam wiele osób na nasz kanał na Discordzie, gdzie wymieniamy się nowinkami i artykułami. Jedna z osób udostępniła informację o tym wydarzeniu – i tak właśnie się o nim dowiedziałam. To jedno z moich zainteresowań, w ramach którego staram się szukać różnych, czasem nietypowych doświadczeń.

Czy było w tym doświadczeniu coś, co Was zaskoczyło? Może coś, co zmieniło Waszą perspektywę?

Urszula: Tutaj pracujemy nad dużym fragmentem szkieletu – zestawem kości, który został wydobyty i zabezpieczony gipsem. Samo zdjęcie gipsu jest stosunkowo proste, ale usuwanie skały, zwłaszcza im bliżej kości, tym staje się trudniejsze. Zaskoczyło mnie, jak twarda jest ta skała i jak wiele pracy to wymaga. Trzeba się naprawdę napracować, a jednocześnie zachować ogromną precyzję, żeby nie uszkodzić tego, co najważniejsze.

Joanna: Mnie również zaskoczyło, ile czasu to wszystko zajmuje. Nie spodziewałam się, że proces jest aż tak długotrwały. Podejrzewam, że wiele osób będzie musiało się tu przewinąć, zanim uda się odkryć coś więcej.

Urszula: Byłam kiedyś z synem w Centrum Nauki Kopernik i patrzyliśmy przez szybę na pracujących tam ludzi. Pomyślałam wtedy: „Ale świetnie, że realizują taki Projekt”. Nie wiedziałam jeszcze, że biorą w nim udział osoby, które znam. Później dowiedziałam się, że Projekt powstaje we współpracy z ludźmi, z którymi byłam na wykopaliskach, i że można dosłownie przejść na drugą stronę szyby. Bardzo podoba mi się to, że takie działania są otwarte na ludzi. To nie dzieje się gdzieś w zamkniętym laboratorium czy na uczelni, tylko tutaj – za szybą, gdzie przychodzą dzieci i rodziny. To naturalnie wzbudza zainteresowanie. Sama kiedyś stałam po drugiej stronie szyby i przez dwadzieścia minut obserwowałam ich pracę, nie wiedząc nawet, że można w tym uczestniczyć jako wolontariusz. Myślałam, że pracują tam wyłącznie pracownicy. Bardzo podoba mi się idea tego Projektu i jego dostępność.

Rozmowa: Martyna Jędrysiak

Zdjęcia przekazane przez rozmówczynię


Logotyp Centrum Nauki Kopernik i Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego

Wspólny Program Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Centrum Nauki Kopernik pod nazwą Nauka dla Ciebie finansowany jest w ramach dotacji Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego na podstawie umowy z dnia 23 października 2023 r. Nr MEiN/2023/DPI/3079.

Polecane oferty wolontariatów

Zobacz więcej

Potwierdź