Działanie podczas konferencji Sekson, Wheelmaggedonu i Maraton Warszawskiego? A może kwestowanie w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? A może wszystko na raz? Tak właśnie działa "czołowa wolontariuszka" - Daria Stawrowska z Fundacji Avalon. Wolontariat od zawsze był jej bliski i jak sama mówi ma "duszę społecznika". Trudno się z tym nie zgodzić, w szczególności po przeczytaniu naszej rozmowy z Darią!

Opowiedz mi, proszę jak się zaczęła Twoja droga z Fundacją?

Daria Stawrowska: Z Fundacją Avalon to zaczęło się od roku 2019 bodajże, kiedy zaczęłam interesować się projektem Sekson - konferencją o rodzicielstwie i seksualności osób z niepełnosprawnościami. Na początku zaczęłam po prostu angażować się jako słuchacz.

Kobieta na wózku inwalidzkim w białej koszulce z napisem "Avalon. Sekson" trzymająca identyfikator z napisem IV Konferencja Sekson. Daria Stawrowska. Wolontariuszka"

A przed wolontariatem w Fundacji działałaś wolontariacko?

D.S.: Tak. Wcześniej moja przygoda z wolontariatem zaczęła się tak, że rozdawałam programy na koncertach Betlejem w Warszawie. Jestem osobą z niepełnosprawnością, a zawsze chciałam być jednak tą, która nie tylko bierze, ale również może coś od siebie dać. Zawsze byłam osobą dość aktywną społecznie. Od dzieciaka śpiewałam na festiwalach dla dzieci i młodzieży z niepełnosprawnością. Byli tam wolontariusze, którzy nam pomagali jako uczestnikom, ale zawsze mi brakowało tego, że ja nie mogę być tym wolontariuszem. Więc ta chęć angażowania się w wolontariat była dla mnie zawsze istotna.

Wróćmy do pierwszych działań w Avalonie, to była konferencja Sekson, tak?

D.S.: Tak. Najpierw przychodziłam tam jako beneficjentka, a potem coraz bardziej zaczęłam się angażować w życie Fundacji i jakoś automatycznie to przyszło. Byłam na tej konferencji dwa razy jako słuchacz i dwa razy jako wolontariusz. Miałam być teraz po raz trzeci, ale niestety mi pękło koło w wózku, więc ostatecznie nie pojechałam i niestety to mnie ominęło. Natomiast zawsze się angażuję. Czy na Dzień Wolontariusza, czy jak Fundacja Avalon otwierała dział Avalonki. Był jeszcze  Wheelmaggedon - wewnętrzna impreza, podczas której są wyścigi i zadania w warunkach trudnych dla wózkowiczów. Wtedy siedziałam przy stoliku Fundacji, gdzie każdy mógł przyjść po naklejki czy balony fundacyjne.

Gdzieś jeszcze pomagałaś?

D.S.: Był Maraton Warszawski i Półmaraton Warszawski. Tam Fundacja Avalon też angażowała swoich wolontariuszy. Na Maratonie Warszawskim pomagałam na przykład przy stoisku dla dzieci.

A podczas Konferencji?

D.S.: Najczęściej jestem na stoisku Fundacji, bo to jest najprostsze dla mnie i fizycznie nie muszę zbyt dużo robić. Rok temu na przykład była ankieta do uzupełniania stworzona przez Fundację Avalon i ja przy niej pomagałam. Przykładowo, czytałam jednemu chłopakowi pytania, który miał niepełnosprawność ruchową i nie był sam w stanie pisać. Więc mu czytałam, a on mówił, co mam zaznaczyć. Zajmuję się też montowaniem plakietek i identyfikatorów do smyczy. Jeszcze była taka sytuacja, że ktoś poprosił mnie, żebym przejechała przez salę i sprawdziła, czy się wózki zmieszczą w miejscu konferencji. Więc to są zadania tego typu.

Wspomniałaś też o Dniu Wolontariusza. Co tam robiłaś?

D.S.: Podczas Dnia Wolontariusza głównie gadaliśmy o tym, co się udało w tym roku zrobić, otrzymaliśmy podarunki i to w sumie tyle. Ale pamiętam jak było spotkanie świąteczne, to koleżanka do mnie podeszła widząc, że mam koszulkę wolontariatu na sobie powiedziała: „Daria, Ty dzisiaj odpoczywasz! Dzisiaj jesteś gościem!”. A ja się po prostu wkręcam we współpracę. Właśnie głównie z nimi, bo wiem, że robią dobrą robotę jako Fundacja i naprawdę dążą do tego wyrównywania szans i stawiania znaku równości między osobami z niepełnosprawnościami i sprawnymi. To jest to, co ja też czuję i co też jest dla mnie ważne, więc myślę, że razem robimy fajną robotę.

Kobieta na wózku inwalidzkim w pomarańczowej koszulce z napisem Fundacja Avalon przed plakatem z napisem "Warszawska Gala z okazji Międzynarodowego Dnia Wolontariusza"

Powiedziałaś o tym, że podczas Dnia Wolontariusza jeszcze rozmawialiście o tym, co się udało w tym roku zrobić, a co nie. Czy z tych udanych rzeczy jest coś, z czego jesteś szczególnie dumna?

D.S.: Ja w ogóle jestem dumna z tego, że mogę być wolontariuszem w Avalonie i cieszy mnie to, że dołączyłam do ekipy i jestem jej częścią. Jedna z jedna z osób pracujących któregoś razu jak mnie zobaczyła na którymś wolontariacie, chyba to był Wheelmaggedon, to mówi: „No, czołowa wolontariuszka!”. Jak są tworzone fundacyjne materiały wolontariackie, to nie podpisują mnie „podopieczna Fundacji”, tylko „wolontariuszka Fundacji”. I to jest też fajne.
I właśnie! Nie powiedziałam, że byłam na wolontariacie na WOŚPie. To było moje marzenie od dawna - kiedyś zrobiłam taką listę marzeń i jednym z nich było właśnie bycie wolontariuszem WOŚP. I właśnie dzięki temu, że jestem w Fundacji, to się spełniło. To polega na tym, że jako wolontariusz mam swojego wolontariusza, który ze mną chodzi albo kwestuje. Ja trzymam puszkę i mam główny identyfikator. Natomiast obok mnie jest moja wolontariuszka. I to też jest fajne, bo mamy ten wspólny cel, patrzymy w jednym kierunku i razem możemy działać.

Kobieta na wózku inwalidzkim przed ścianą z plakatami "Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy 32 Finał Płuca po pandemii"

Czy zdradzisz mi, co jeszcze jest na tej liście marzeń jeżeli chodzi o wolontariat. Masz coś takiego?

D.S.: Nie, ja po prostu teraz działam jako wolontariusz. Teraz bardziej jestem nastawiona na pracę. Bo w sumie często pojawia pytanie: „Jak się nie wypalić z tego wolontariatu?”. Po prostu trzeba mieć prace zawodową. Bo jeżeli mam pracę zawodową, to wolontariat jest czymś, co sprawia mi po prostu przyjemność i jest odskocznią.

Masz jeszcze jakieś dobre praktyki, którymi chcesz się podzielić? Jak się nie wypalić, żeby być dobrą wolontariuszką, żeby dawać z siebie tyle, ile chcesz?

D.S.: Myślę, że trzeba to czuć po prostu. Jeżeli się tego nie czuje, a się idzie, to będzie ciężko. Ja po prostu mam tę duszę społecznika. Jeżeli się robi to, co się lubi i to, co się kocha, to jest najlepiej.

A gdybyś miała zachęcić i przekonać osobę, która jeszcze się waha i nie wie czy dołączyć do Fundacji, to co byś jej powiedziała?

D.S.: Jakbym zachęciła? W Avalonie pracuje grupa świetnych, bardzo świadomych osób, które łączy wspólny cel, które wiedzą, po co ta Fundacja powstała. Wyrównywanie szans, stawianie znaku równości między osobą sprawna a osoba z niepełnosprawnością. To jest właśnie priorytet dla Fundacji.

Rozmowa: Julia Różańska

Zdjęcia przekazane przez rozmówczynię