Według koordynatorki wolontariatu w Fundacji Avalon każda motywacja, z którą zgłaszamy się na wolontariat jest dobra. Liczy się to, że pod koniec dnia mamy ten sam efekt - robimy coś dobrego na rzecz organizacji, czy konkretnej osoby. Zarówno o motywacjach, jak i działaniach Fundacji Avalon opowiada Katarzyna Sztustak. 

Untitled_design.png

Czy na początek mogłabyś opowiedzieć trochę o sobie i jak się znalazłaś w Fundacji Avalon?

Katarzyna Szustak:  Nazywam się Kasia Szustak i właściwie 7 stycznia będzie piąta rocznica mojej pracy w Fundacji. Od samego początku swojej ścieżki zawodowej pracuję jako koordynatorka wolontariatu. Wcześniej byłam wolontariuszką w różnych miejscach.

A co Ciebie skłoniło do tego, żeby zajmować się wolontariatem? Po prostu chciałaś zobaczyć z innej perspektywy jak wygląda wolontariat i nie opuszczać tej sfery? Czy kryła się za tym inna motywacja?

K.S.: Jeśli chodzi o sam samo podjęcie wolontariatu jako wolontariuszka, to zależało bardzo na tym, żeby rozwijać swoje kompetencje zawodowe, a że studiowałam kierunki bardziej społeczne, to miałam świadomość tego, że bycie wolontariuszem daje bardzo dużo przygotowania do pełnienia zawodowych roli w sferze społecznej, ponieważ mnóstwo doświadczenia nabywa się na wolontariacie czy praktykach. A później na tyle mi się to spodobało, że gdy dostałam propozycję pracy w miejscu, w którym kiedyś byłam wolontariuszką, to zdecydowałam, że podejmę się tego.

Kobieta w pomarańczowej koszulce z napisem Fundacja Avalon przyjmująca uścisk dłoni oraz płócienną torbę. W tle stoją inne kobiety ubrane w pomarańczowe koszulki oraz dwóch mężczyzn w szarym i czarnym garniturze, którzy biją brawo.

Powiedziałeś o tym, że Twoją motywacją do zostania wolontariuszką było poszerzenie kompetencji zawodowych. Teraz, kiedy zajmujesz się wolontariuszkami i wolontariuszami, to z jakimi motywacjami zgłaszają się do Was?

K.S.: Motywacje są bardzo różne. Są tacy wolontariusze, którzy po prostu lubią Fundację i chcą z nią działać i utożsamiają się z jej misją. Na przykład mają osoby z niepełnosprawnościami w swoim otoczeniu i chciałyby się nauczyć po prostu lepiej im pomagać, albo chcą poznać takie osoby i przełamać barierę w kontakcie z osobami z niepełnosprawnościami, ponieważ nigdy wcześniej nie miały  styczności z nimi. Wolontariat u nas jest tak naprawdę świetną okazją do tego, ponieważ zapraszamy do niego wszystkich. Zarówno osoby bez niepełnosprawności, jak i z niepełnosprawnościami, które chcą nawiązać relacje na tym samym poziomie. W gronie naszych wolontariuszy są osoby, którym w jakimś stopniu Fundacja pomogła i chcą się odwdzięczyć. Nie ukrywam, że jest trochę osób, zwłaszcza w takich wolontariatach akcyjnych, które są w szkole podstawowej i potrzebują punktów w rekrutacji do liceów.

Czy zdarza się, że ktoś kto przychodzi do Was w celu zdobycia punktów ostatecznie zostaje na dłużej?

K.S.: Tak, zdarza się jak najbardziej. Są to osoby, które biorą udział w jednej, drugiej, trzeciej akcji i później się pojawiają na kolejnych i mówią „Fajnie jest u was. Dobrze, że mogę zebrać te punkty, ale chciałabym/chciałbym z wami podziałać też dłużej”.

Grupa ludzi w pomarańczowych koszulkach z krótkim rękawem z napisem Fundacja Avalon. Wszyscy trzymają w rękach kartki z podziękowaniami oraz płócienne torby. Między nimi stoi dwóch mężczyzn w szarym oraz czarnym garniturze.

Jak sądzisz, dlaczego tak jest, że oni jednak rzeczywiście chcą zostawać?

K.S.: Mogę powiedzieć nieskromnie – dlatego, że wolontariat w Fundacji Avalon jest fajny. Jesteśmy fajnymi ludźmi i dbamy o wolontariuszy, którzy się do nas zgłaszają, bez względu na ich motywacje. Każda motywacja jest dobra, bo na koniec dnia mamy ten sam efekt, czyli ktoś po prostu pomógł, zaangażował się, więc zrobił coś dobrego na rzecz naszej organizacji, czy jakieś konkretnej osoby. Staramy się też, żeby była dobra atmosfera, a jeśli są jakieś problemy, to staramy się rozmawiać i wspólnie rozwiązywać.

Powiedziałaś, że dbacie o wolontariuszki i wolontariuszy – powiedz, co jeszcze jest oferowane tym osobom, które się zgłoszą na wolontariat?

K.S.: Zawsze przed każdą akcją wolontariacką, którą mamy - bo u nas wolontariat jednak w dużej mierze opiera się o takie wydarzenia - jest spotkanie organizacyjne połączone z takim szkoleniem wprowadzającym w nawiązywanie kontaktów z osobami z niepełnosprawnościami. Jest to szkolenie z savoir vivre'u, bardzo podstawowe, ale potrzebne, ponieważ nie każdy wie, w jaki sposób te kontakty z osobami z niepełnosprawnościami nawiązywać. A to jest ważne, zwłaszcza dla osób, które pojawiają się po raz pierwszy na naszych wydarzeniach.
To, co ja wprowadziłam od tego roku w Fundacji no to jest organizacja Dnia Wolontariusza, podczas którego odbywa się warsztat antywypaleniowy dotyczący tego jak przeciwdziałać różnego rodzaju przemęczeniom w pracy. Widziałam, że było to bardzo potrzebne i wolontariusze byli bardzo zadowoleni z tego warsztatu. Staramy się też tych wolontariuszy integrować.  Jeżeli jest taka wola, to robimy spotkanie podsumowujące i staramy się ich do tego zapraszać. Zawsze też robimy ankietę, w której pytamy się, jakie mają uwagi, co było dobrze zorganizowane, a co można poprawić i staramy się wdrażać ich uwagi w życie. Zawsze też dostają od nas koszulki takie wolontariackie.

Wspomniałaś, że waszą Fundację charakteryzuje wolontariat akcyjny. Czy są jakieś inicjatywy, o których chciałabyś mi opowiedzieć?

K.S.: Rekrutujemy albo do wydarzeń, albo do projektu, czyli jeżeli mamy treningi crossfitowe w ramach projektu Avalon Extreme, które odbywają się 2 lub 3 razy w tygodniu i podczas których osoby z niepełnosprawnościami, trenują crossfit po prostu i potrzebują tam wsparcia. Żeby ktoś ich asekurował przy różnego rodzaju ćwiczeniach czy podał piłkę. Mamy też taki projekt, który nazywa się Droga do Aktywności. To są zajęcia aktywizujące pod kątem zawodowym i społecznym. Ideą tego projektu jest to, żeby osoby z niepełnosprawnościami, miały przestrzeń do tego, żeby nawiązywać takie zwykłe relacje, które wychodzą poza te rodzinne czy instytucjonalne. I nam zależy na tym, żeby w tych warsztatach coachingowych i psychoedukacyjnych też byli wolontariusze, którzy są takimi samymi uczestnikami. Poza tym mamy jedno z największych wydarzeń fundacyjnych u nas, to Konferencja Sekson dotyczące seksualności i rodzicielstwa osób z niepełnosprawnościami. Mamy jeszcze Kulawy Sztab, który polega na tym, że zgłaszamy nasz Sztab w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, czyli zbieramy osoby z niepełnosprawnością po to, żeby oni kwestowali oraz wolontariuszy, którzy będą im towarzyszyć.

Kobieta siedząca na wózku w pomarańczowej koszulce z napisem Fundacja Avalon. Ma proste blond włosy do ramion oraz okulary przeciwsłoneczne. W lewej ręce trzyma puszkę z napisem Fundacja Avalon. W tle widać szary budynek  oraz przechodniów.

W jaki sposób osoby chętne mogą się zgłosić na wolontariat?

K.S.: Mamy wypełnianie formularza do Drogi do aktywności czy do akcjach kwestowania. Natomiast jeżeli chodzi o te wolontariaty jak Konferencja Sekson czy asystowanie podczas zajęć, to dana osoba musi napisać do nas maila. My wtedy albo odpisujemy, albo oddzwaniamy. Często dzwonię po prostu i przeprowadzam taką 15-minutową rozmowę rekrutacyjną z kandydatem na wolontariusza. Dzięki temu ja też mogę poznać motywacje czy obawy tych osób.

Było już pytanie o motywacje, więc jak to wygląda w kontekście obaw?

K.S.: Na przykład osoby, które nie miały do tej pory do czynienia z osobami z niepełnosprawnościami, czasami obawiają się, że nie będę wiedziały, jak pomagać, żeby ta pomoc była dobra i skuteczna. Ale takim spotkaniu, na którym rozmawiamy oraz po szkoleniu obawy najczęściej znikają i osoby się decydują zaangażować angażują.

To w takim razie, czy mogłabyś na sam koniec rozmowy zachęcić potencjalne osoby, które myślałyby się zaangażować?

K.S.: Zachęcić? Zawsze! Wolontariat u nas to bardzo dobra przestrzeń do tego, żeby zobaczyć, ośmielić się, odważyć. Prowadzimy kampanię społeczną pod tytułem „Teraz mnie widzisz?”, gdzie można obejrzeć takie świadectwa osób z niepełnosprawnościami. O tym, że czują się po prostu niewidzialne. Więc myślę, że na wolontariacie w Fundacji można się nauczyć, jak dostrzegać te osoby. Dużo tej niewidzialności wynika po prostu z obaw, że ludzie, którzy nie znają osoby z niepełnosprawnościami boją się czy po prostu nie wiedzą nawiązać ten kontakt, więc my w Fundacji do tego przygotowujemy.

Rozmowa: Julia Różańska

Zdjęcia przekazane przez rozmówczynię.