Prawy brzeg Wisły jest teraz na wyciągnięcie ręki. Wszystko na podstawie osobistych historii wolontariuszek i wolontariuszy z Muzeum Warszawskiej Pragi. Brzmi ciekawie? Jeśli tak, to przeczytaj wywiad z Eweliną Bartosik - koordynatorką wolontariatu, która przybliża na czym polega projekt "Opowiem Ci historię".

Powiedz mi proszę coś o sobie. Jak się nazywasz i czym się zajmujesz w Muzeum Warszawskiej Pragi?

Ewelina Bartosik: Nazywam się Ewelina Bartosik. Jestem specjalistką do spraw projektów kulturalnych i współpracuję ze społecznością lokalną. Z Muzeum jestem związana od stycznia.

Zdjęcie portretowe przedstawiające koordynatorkę. Jest ubrana w koszulę w kolorze butelkowej zieleni. Ma krótkie blond włosy i prostokątne czarne okulary.

Opowiedz kilka słów o Muzeum. Na czym się skupiacie w swoich działaniach?

E.B.: Nasze Muzeum od początku swojej działalności chce mocno realizować ideę bliskiej współpracy z mieszkańcami i mieszkankami. Nasza kolekcja powstała na bazie darów przekazanych przez mieszkańców w postaci różnego typu pamiątek czy rodzinnych przedmiotów, które powiązane są właśnie z historią prawego brzegu Wisły. Jest też druga przestrzeń, do której zapraszamy mieszkańców i mieszkanki, czyli prowadzone przez muzeum Archiwum Historii Mówionej i Archiwum Społeczne Pragi. Zbieramy tu rodzinne fotografie, wspomnienia i relacje. Współpracujemy też z lokalnymi partnerami przy różnego typu wydarzeniach jak Dzień Dziecka, Noc Muzeów, Urodziny Pragi. Przy naszym muzeum działa też Orkiestra Społeczna, czyli grupa muzyków amatorów i profesjonalistów, którzy już jakiś czas temu przestali grać zawodowo, ale chcą być nadal blisko muzyki.

A jak wygląda Wasz pomysł i plan na wolontariat?

E.B.: Przygotowaliśmy dosyć innowacyjny program, który nazywa się „Opowiem Ci historię”. W jego ramach z mieszkańcami Grochowa, Pragi i Kamionka tworzymy autorskie oprowadzania i spacery, które uczestnicy i uczestniczki tego programu przygotowują dzięki udziałowi w całej serii warsztatów, szkoleń oraz wykładów. Grupa, która powstała dzięki temu programowi to opowiadacze i opowiadaczki muzealni.

Na pierwszym planie widać dwie kobiety. Jedna z nich ma krótkie brązowe włosy i ubrana jest w fioletowy golf, druga - o kręconych rudych włosach, siedzi pochylona do przodu na krześle. Na drugim planie widać grupę ludzi siedzącą przy szarych stołach i pisząca na kartkach. Po prawej stronie stoi mężczyzna ubrany w czarną kurtkę zwrócony twarzą do grupy.

Skąd pojawił się pomysł na stworzenie programu?

E.B.: Prawdę mówiąc, bardzo zainspirowała mnie rozmowa ze znajomą, która też zajmuje się tematyką partycypacji i opowiadała mi o tzw. lokalnych przewodnikach w Pradze czeskiej. Pomysł polega to na tym, że zwykli mieszkańcy, którzy mają swoje ulubione lokalizacje w sąsiedztwie mogą „zostać wynajęci”, żeby o nich innym opowiedzieć.
Od razu pomyślałam, że bardzo potrzebujemy takiego programu przy naszym muzeum. Zależało mi też na bezpośredniej pracy, która nie będzie jednorazowym warsztatem weekendowym, ale właśnie cykliczną, pogłębioną pracą z mieszkańcami, żeby mogli współtworzyć to miejsce dzięki swoim opowieściom. Narodziny „Opowiem Ci historię”, to była fuzja różnych okoliczności.

W jaki sposób można włączyć się w Wasze działania?

E.B.: Osoby, które miały ochotę do nas dołączyć, wypełniały formularz, którego najważniejsza część była poświęcona pytaniom: „dlaczego dołączają do programu?” oraz ”jakie są ich związki z prawobrzeżem”? Wszystkie osoby, które się zgłosiły wskazały tematy oraz miejsca, którymi chciałyby się zająć tworząc opowieści. Dodam, że od początku liczyliśmy na to, że dzięki naszej współpracy będziemy mogli jako muzeum dotrzeć do wątków zupełnie niewydobytych do tej pory.

Ile osób jest zaangażowanych w ten projekt?

E.B.: W tej chwili współpracuje z nami dwanaście osób, z których tylko dwie w mają doświadczenie stricte przewodnickie. Wszyscy opowiadacze i opowiadaczki są osobiście i rodzinnie związani z Pragą, Kamionkiem i Grochowem. Większość z nich mieszka tutaj a dwie osoby mają kilkupokoleniową historię rodzinną związaną z tą częścią Warszawy. To osoby, które mają bardzo dużą pasję do lokalnej historii i chciałyby się nauczyć o niej opowiadać w bardziej nieoczywisty a jednocześnie profesjonalny sposób.

Czy któraś z historii zgłaszających się osób szczególnie przykuła Twoją uwagę?

E.B.: Na pewno historia Oli, której rodzina mieszka na prawym brzegu już pięć pokoleń - co jest naprawdę ciekawą bazą do pracy z jej osobistymi, rodzinnymi historiami. Mamy też dwie osoby, których dziadkowie pracowali w Państwowych Zakładach Optycznych (PZO). Część osób, która się do nas zgłosiła ma wciąż możliwość rozmowy ze swoimi pradziadkami i prababciami. Daje im to niesamowitą szansę dopytania o różne szczegóły codziennego życia na Pradze i w ten sposób doprecyzowania wybranych elementów swoich opowieści.

Czy wolontariusze i wolontariuszki chętnie podchodzą do pomysłu dzielenia się osobistymi historiami? Czy raczej trochę się ich krępuje takie autoetnograficzne podejście?

E.B.: Bardzo ważną inspiracją do opracowania tego programu jest metoda interpretacji dziedzictwa Freemana Tilmana. Co prawda sam Tilman zajmował się dziedzictwem przyrodniczym, ale podkreślał, jak ważne jest, by opowiadając o jakimś miejscu, temacie, wychodzić z osobistego, indywidualnego doświadczenia. To jego zdaniem w opowieści jest najcenniejsze. Od początku nie byliśmy nastawieni na historyczne i oficjalne opowiadanie. I przy rekrutowaniu tych osób, i przy konstruowaniu programu zajęć chcemy rzeczywiście skupić się na tym, co wnoszą indywidualnie do programu uczestnicy i uczestniczki. A odpowiadając na Twoje pytanie, to bardzo różnie podchodzą do tej kwestii.

Na czym polega to indywidualne podejście?

E.B.: Każda z tych osób sama wymyśla, w jaki sposób chce zaprezentować opowieść. Prezentacja może mieć formę klasycznego spaceru, mini-książki czy warsztatów. Na przykład, jedna z uczestniczek, która jest po wzornictwie przemysłowym zaproponowała, by swoją opowieść osnuć na zaprojektowanym przez siebie przedmiocie. Co do spacerów proponujemy również bardziej alternatywne formy, tzw. spacery improwizowane i spacery sensoryczne, czyli oparte na odkrywaniu odwiedzanych miejsc różnymi zmysłami. Inna dziewczyna, która jest w grupie opowiadaczy chciała - co jest dość magiczne, bo akurat otwieramy wystawę o kobietach z Pragi - osobiście zająć się tym tematem. Jak widzisz na wszystko jest miejsce: i na pracę z obiektem, i nieoczywistymi tematami (np. z historia łazienki na Pradze), i na spacer, i na coś zupełnie innego.

W jaki sposób wolontariusze i wolontariuszki przygotowują się do opowiadania? Czy otrzymują od Was pomoc?

E.B.: Tak. Mamy warsztat reporterski z Dorotą Borodaj, dzięki któremu można bardziej wgryźć się w to, jak taką opowieść zbudować, żeby była zajmująca. Ma w tym pomóc też warsztat z interpretacji dziedzictwa z dr. Adamem Pisarkiem. Umówiliśmy się z większością naszych wykładowców i wykładowczyń, że nasi opowiadacze będą mogli skorzystać z bardziej indywidualnych sesji, żeby sprawdzić, czy opowieść działa, czy nie. Uczestnicy i uczestniczki mają czas, by się zastanowić na ile chcą ujawnić osobiste wątki i z jaką grupą chcieliby pracować: czy chcą, by były to dzieci czy seniorzy; czy grupa ma być malutka czy duża. Opowiadacze i opowiadaczki mają różne preferencje, potrzeby czy gotowość jeśli chodzi o wystąpienia publiczne.

Co jeszcze wchodzi w ten pakiet przygotowawczy dla wolontariuszy i wolontariuszek. Czy organizujecie specjalne spotkania by wszyscy mogli zapoznać się ze sobą oraz przestrzenią muzealną?

E.B.: Tak. Pierwsze spotkanie było bardziej integracyjne. Planujemy też specjalne oprowadzanie po wystawie stałej, żeby nasi opowiadacze mieli do wyboru, czy chcą ze swoją opowieścią wychodzić na zewnątrz i oprowadzać po przestrzeni miasta, czy chcą być w Muzeum i oprowadzać po naszej ekspozycji, skupiając się na wybranych przez siebie przedmiotach i fotografiach.

Grupa ludzi siedzących na szarych krzesłach i pochylona nad kartkami. Za nimi stoi mężczyzna w czarnej kurtce, który zwrócony jest w stronę slajdu wyświetlonego na rzutniku. 

Mówiłaś, że to jest pierwsza edycja tego programu, prawda? Czy już planujecie już kolejne działania?

E.B.: Tak. To jest pierwsza edycja naszego programu, ale już możemy powiedzieć o pewnym sukcesie rekrutacyjnym. Łącznie do ścieżki na Starówce i do ścieżki praskiej zgłosiło się ponad 50 osób. Pokazuje to, że taka formuła współpracy z Muzeum jest potrzebna i atrakcyjna. Niestety wśród zrekrutowanych osób kilka musiało zrezygnować ze względu na inne zobowiązania, co oczywiście jest zrozumiałe. Chcielibyśmy ruszyć z kolejną edycją w przyszłym roku, ale też poszerzać trwający program o dodatkowe warsztaty i szkoleniach dla działających już opowiadaczy.

To brzmi naprawdę wspaniale! I też pokazuje ile wkładacie pracy by stworzyć coś, co przyciągnie tak szerokie grono zainteresowanych. Co oprócz indywidualnego podejścia jest wyjątkowe w sposobie Waszego działania?

E.B.: Dajemy naszym wolontariuszom i wolontariuszkom całkiem sporo wiedzy i umiejętności, żeby mogli się bezpiecznie i w miarę możliwości profesjonalnie przygotować się do roli opowiadaczy i opowiadaczek. Wydaje mi się, że właśnie praca z mikrohistorią, z osobistą opowieścią jest czymś wyjątkowym.

Który element swojej pracy lubisz najbardziej?

E.B.: Lubię ludzi. Bardzo mnie ekscytuje to, że się udało ruszyć z programem opowiadackim tak sprawnie i szybko. Jestem super ciekawa efektów, ponieważ mamy naprawdę wspaniałą grupę, która jest bardzo różnorodna. To jest też eksperyment. Ja bardzo lubię takie warunki i fakt, że można na bieżąco coś udoskonalać i reagować na potrzeby grupy. Czuję też ekscytację, ponieważ to mój powrót do zajmowania się wolontariatem po długiej przerwie.

Co jeszcze jest dla Ciebie cenne? Co sprawia Ci największą przyjemność w pracy?

E.B.: Entuzjazm ludzi, którzy się angażują. Akurat wczoraj spotkałam przypadkiem na ulicy jedną z osób, która jest w tym programie. Mieszkamy bardzo blisko siebie. I ona naprawdę za każdym razem, kiedy rozmawiamy o programie, jest super entuzjastycznie nastawiona do tego, że w nim uczestniczy. Dla mnie to jest ogromna przyjemność, że ludziom się to podoba i że są ciekawi, co ten program im przyniesie. Oczywiście mają różne wątpliwości, ale przede wszystkim mają z tego fun. Są też bardzo otwarci na mówienie w swoich potrzebach. Mówią szczerze, czego im brakuje, proszą o dodatkowe konsultacje. Pracujemy w bardzo dużej otwartości i na takiej zajawce, więc chyba to jest dla mnie najbardziej budujące. Przy okazji naszej rozmowy chciałam zaprosić na premierę opowieści przygotowanych przez praskich opowiadaczy i opowiadaczki. Zaplanowaliśmy ją na tydzień obchodów Urodzin Pragi, czyli między 9 a 18 lutego. Czeka nas 12 małych wydarzeń, a wśród nich dużo spacerów, oprowadzania, podcast i prezentacja sensorycznej książki. Szczegóły na stronie internetowej Muzeum Warszawskiej Pragi

 

Rozmowa: Julia Różańska

Zdjęcia przekazane przez rozmówczynię