Fundacja Aktywnej Rehabilitacji działa w obszarze aktywizacji osób niepełnosprawnych, ze szczególnym uwzględnieniem osób poszkodowanych w wypadkach komunikacyjnych. O wolontariacie podczas obozów rehabilitacyjnych dla dzieci i młodzieży poruszających się na wózkach inwalidzkich rozmawiamy z Marcinem Waksmundzkim i Aleksandrą Rogulską. 

Olu, Marcinie, powiedzcie gdzie teraz jesteście i dlaczego?

Marcin Waksmundzki: Jesteśmy w okolicach Płocka, na obozie organizowanym przez Fundację Aktywnej Rehabilitacji, w którym uczestniczą dzieci poruszające się na wózkach inwalidzkich. Łącznie grupa liczy 15 uczestników i 21 osób wchodzących w skład kadry instruktorskiej i wolontariuszy.

Głównym celem wyjazdu jest doskonalenie umiejętności dotyczących kompetencji społecznych i wzmacnianie sprawności fizycznej. Zależy nam na tym, aby dzieci stawały się coraz bardziej samodzielne i niezależne i mam wrażenie, że podczas 9 dni obozu udaje nam się to osiągnąć!

Jak wygląda Wasz dzień? Do jakich zadań jesteście angażowani?

M.W.: Program obozu jest bardzo atrakcyjny i intensywny. Każdego dnia wspieramy dzieci w zajęciach prowadzonych przez instruktorów, których celem jest doskonalenie techniki jazdy, nauka czyszczenia i konserwacji wózka, czy szeroko pojęte usamodzielnianie.

Skąd pomysł na udział w wolontariacie wyjazdowym?

M.W.: Pomysł na pomoc osobom z niepełnosprawnościami zrodził się w mojej głowie w momencie, gdy mój brat uległ wypadkowi. Bardzo szybko pierwszy wolontariat wyjazdowy zamienił się w pracę w Fundacji Aktywnej Rehabilitacji, w której działam już od 6 lat. W tym momencie współpracę z Fundacją określiłbym sposobem na życie.

Portret Marcina Waksmundzkiego w białej koszulce z logo Fundacji Aktywnej Rehabilitacji

Olu, a jak było w Twoim przypadku?

Aleksandra Rogulska: Na wolontariat namówiła mnie koleżanka, która wcześniej uczestniczyła w obozach organizowanych przez Fundacji Aktywnej Rehabilitacji. Chciałam zdobyć nowe doświadczenia w pracy z osobami z niepełnosprawnościami, które chociażby z uwagi na kierunek studiów są dla mnie bardzo ważne. Wyjazd na wolontariat wydał mi się atrakcyjny, zwłaszcza po kolejnej fali pandemii, izolacji i czasie, w którym spotkania z innymi ludźmi były niemożliwe.

Czy Twoje oczekiwania względem wyjazdu są zgodne z rzeczywistością? Czy udział w obozie pozwala zaspokoić potrzebę kontaktu z drugim człowiekiem?

A.R.: Zdecydowanie! Wyjazd na obóz to świetna okazja do poznania nowych osób, a także ogrom satysfakcji i świadomość, że współpraca przynosi wielkie efekty. Dla uczestników te wyjazdy znaczą bardzo wiele. To często pierwszy samodzielny wyjazd bez opieki rodziców, a nasze wsparcie w tej rozłące jest im bardzo potrzebne.

Portret Aleksandry Rogulskiej w białej koszulce z logo Fundacji Aktywnej Rehabilitacji

Wyjazd na obóz to codzienne wsparcie osób poruszających się na wózkach, to opieka nad dziećmi, działania edukacyjne i animacyjne. Powiedzcie zatem proszę, jakie według Was cechy charakteru i umiejętności przydają się wolontariuszom?

A.R.: Wolontariuszom na pewno przydaje się elastyczność, otwarta głowa i kreatywność. Czasem pilnie musimy zmienić program dnia, zaproponować inne zajęcia, bo na przykład nagle zmienia się pogoda. Myślę, że ważna jest też odwaga w działaniu i duże pokłady energii. Trzeba o tym powiedzieć, że choć wolontariusze nie są angażowani do wszystkich aktywności, wyjazd na obóz to również wysiłek fizyczny, który wiąże się z intensywnym programem zajęć.

Jak Fundacja przygotowuje wolontariuszy do współpracy?

M.W.: Kadra instruktorska i wolontariusze przyjeżdżają na miejsce obozu dzień, półtora dnia wcześniej i właśnie wtedy obywają się szkolenia, podczas których jesteśmy przygotowywani do pracy z osobami poruszającymi się na wózkach inwalidzkich. W tym czasie poznajemy również ośrodek, planujemy zajęcia, przygotowujemy materiały i wszystko omawiamy z kadrą specjalistów z całej Polski. Gdy byłem na pierwszym obozie, szkolenia były dla mnie bardzo cenne, dużo się nauczyłem i czułem się dobrze zaopiekowany. Ta wiedza przydała mi się w życiu prywatnym, a wolontariat zmienił moje życie.

Co najbardziej lubicie w swojej pracy?

A.R.: Efekty i zmiany, jakie zachodzą w uczestnikach. Wzruszającym momentem jest zakończenie obozu i świadomość, że w przeciągu zaledwie kilku dni dzieci stały się bardziej pewne siebie, śmielsze w kontaktach i bardzo dumne z siebie. Wyjazd na obóz to często pierwsza dłuższa rozłąka z rodzicem i ogromny krok ku samodzielności. Fajnie jest uczestniczyć w takiej zmianie. Fajnie jest zobaczyć jak dzieci się zintegrowały, otworzyły!

Jakie emocje towarzyszą Wam po powrocie do domu? Co daje Wam udział w obozach?

M.W.: Nie da się opisać tego uczucia słowami, trzeba tego samodzielnie doświadczyć. Po skończonym obozie jestem bardzo szczęśliwy i spełniony. To zajęcie przynosi mi wiele satysfakcji i energii do dalszego działania.

Na wolontariat wyjazdowy w FAR można się zgłosić o każdej porze roku. Obozy najczęściej są organizowane w czasie wakacji, ferii oraz zahaczają o tak zwane długie weekendy. Spotykam się z tym, że wolontariusze biorą urlop, by pojechać na obóz. Sam na początku zaliczałem się do tej grupy. Wspólny wyjazd to energia na cały rok i masa wspomnień, do których człowiek ma potrzebę wrócić. Dlatego bardzo zachęcam wszystkich do tego, by spróbować swoich sił. Czasem robiąc coś dla innych robimy na prawdę wiele dla siebie.


Rozmowa: Dorota Kaczmarek

Zdjęcia przekazane przez Fundację Aktywnej Rehabilitacji 


Jeśli zainteresował Cię wolontariat wyjazdowy w Fundacji Aktywnej Rehabilitacji - poznaj ofertę wolontariatu.