W związku z epidemią wirusa SARS-CoV-2 podejmowanych jest wiele nowych i różnorodnych działań oraz inicjatyw, również tych oddolnych. Ostatnio popularność zdobyło szycie maseczek ochronnych. Akcja ta ma dwa wymiary - zarówno ogólnopolski, jak i lokalny. Wynika to z trudności w dostępie do tego typu środków ochrony. W działania wspomagające włączają się firmy, organizacje i osoby prywatne, a instruktaże uszycia maseczki pojawiają się w internecie, w telewizji i mediach społecznościowych.
W akcję szycia włączyli się również wawerscy wolontariusze. O tym, jak działają opowiedział nam Marcin Świderski, koordynator wolontariatu bibliotecznego na Wawrze.

Marcin, jak się rozpoczęła akcja szycia maseczek przez wawerskich wolontariuszy?

Marcin Świderski: Kilka dni temu skrzyknąłem grupę naszych wolontariuszy. Zapytałem, czy chcieliby zdalnie popracować z domu, wyszywając maseczki dla warszawskich szpitali. Zgłosili się do mnie, dostali materiały, troczki, gumki i już wyszywali. Efekt tej pracy był taki, że w poniedziałek 30 marca, przekazaliśmy dzięki wolontariuszom i mieszkańcom Dzielnicy Wawer z grupy #SOS Wawer (harcerkom i harcerzom z hufca ZHP Wawer, siostrom zakonnym) 1800 sztuk maseczek do szpitala Centrum Zdrowia Dziecka i Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego.

1800 to imponujący wynik!

M.Ś.: Tak, i teraz kolejne 1200 szt. wyszywają mieszkańcy Wawra, w tym nasi wolontariusze biblioteczni. Włączyły się w to różne instytucje: przedszkola, Wawerskie Centrum Kultury, Urząd Dzielnicy i razem wyszywamy kolejną partię, którą będziemy mogli przekazać.

Kto zapoczątkował tę inicjatywę?

M.Ś.: Inicjatywa wyszła od Chorągwi Stołecznej ZHP. Hufiec Nowy Dwór Mazowiecki wyszył około 200 sztuk maseczek dla tamtejszego szpitala, co się bardzo spodobało całej Chorągwi. Wszyscy harcerze z Warszawy, wolontariusze, przyjaciele i mieszkańcy Warszawy wyszyli już łącznie 45 000 maseczek dla ponad 20 szpitali z Warszawy i Mazowsza. Cały czas szpitale wysyłają do nas kolejne prośby o maseczki.

20200330 134352 002

Wspomniałeś, że akcja się rozrosła. Jak liczna jest grupa Twoich wolontariuszy i ile maseczek Wy wyszyliście na początku?

M.Ś.: W pierwszym tygodniu działało siedmiu wolontariuszy. Wyszyli 350 maseczek, na co mieli 4-5 dni. Na pierwszy rzut oka była to prosta czynność - to „tylko” fizelina, do której trzeba przyszyć troczki lub gumki, ale jednak jak ktoś nie szyje na co dzień, to jest to pracochłonne, zwłaszcza że maszyny czasem szwankują. Wolontariusze każdego dnia coraz bardziej się wprawiali. Pierwszego dnia wyszyli po 20, drugiego dnia – 25-30 i tak szło to coraz sprawniej. W tym momencie, na Wawrze działa około 70 osób. Ale bywa różnie, problemy techniczne się zdarzają…

No tak, czasem zerwie się nitka, coś pójdzie nie tak… Tym bardziej trudne, jak człowiek musi poradzić sobie z tym w domu sam.

M.Ś.: Dokładnie! Dla mnie najważniejsze jest to, że wolontariusze angażują się zdalnie, ponieważ w większości są niepełnoletni, w związku z czym mają zapewnione bezpieczeństwo. Nie muszą wychodzić z domu, nie łamią przez to żadnych obostrzeń. Materiały, jak i produkty finalne przekazujemy bezkontaktowo. Staram się zachować wszelkie możliwe środki bezpieczeństwa. Ja im daję znać, że będę danego dnia pod ich domem i zostawię materiały na klamce, płocie czy furtce w reklamówce. I tak samo oni później przekazują mi z powrotem gotowe maseczki. Z całej akcji zadowoleni są też rodzice, że ich dzieci, poza lekcjami, które mają na co dzień, spędzają czas robiąc coś dla innych. Wolontariusze wysyłają mi zdjęcia ze swojej pracy. Jeden harcerz przysłał mi też zdjęcia, jak robi troczki, które niestety są powoli na wyczerpaniu. Jego pomysłem było wykorzystanie w tym celu zużytych t-shirtów. To jest wspaniały patent, który nie zajmuje dużo czasu. Po prostu wszystkie maseczki są już teraz robione z troczkami z t-shirtów, a przy okazji, wolontariusze robią porządki w szafach. Jedna z pań pocięła na troczki nawet swoje sukienki! Powiedziała po prostu, że ona była krawcową, jej troczków nie potrzeba, bo sobie poradzi, no i pocięła te sukienki i koszule po zmarłym mężu. Na początku nie byłem pewien tego rozwiązania, ale tej pani było to potrzebne, a wiedziała, że komuś się to przyda. Szpitale są zachwycone!

received 635222580663710

Dwie korzyści w jedynym, działając społecznie robimy porządki. Powracając do tematu bezpieczeństwa - wspomniałeś już o bezpieczeństwie wolontariuszy, a co ze szpitalami?

M.Ś.: Maseczki są w szpitalach oczywiście dezynfekowane w specjalnych urządzeniach. Wszystkie szpitale zapewniają nas, że zostają one odkażone i są bezpieczne dla osób, które będą z nich korzystać.

A jednocześnie maseczki są oryginalne, niepowtarzalne, kolorowe…

M.Ś.: … i przede wszystkim jest w to włożone serce każdego wolontariusza. Oni taką jedną maseczkę szyją przynajmniej 10-15 minut. Nasi wolontariusze nie są doświadczeni w szyciu, w związku z czym muszą z uwagą pochylić się nad maszyną, zastanowić się, w którą stronę skręcić, żeby wyszło prosto. Dzieci przywiązują do tego wagę, chcą, żeby wszystko wyglądało ładnie, estetycznie. Niektórzy nawet pytali czy te maseczki prasować.

Zaangażowanie jest niezwykle ważne, a czy akcja nadal trwa? Nadal można się włączyć w szycie?

M. Ś.: Powstał plakat, na nim jest mail do mnie i ludzie się zgłaszają. Oprócz tego promują nas niektóre profile społecznościowe dzielnicy Wawer, więc ze zgłoszeniami nie ma problemu. Nasi wolontariusze założyli sobie też taką prywatną grupę i tam dzielimy się informacjami kto ile wyszył, komu na przykład czegoś brakuje, albo jak sobie z czymś poradzić.

Informacja o maseczkach PNG

Ale czy włączyć można się jedynie w szycie maseczek? Czy jak ktoś nie umie szyć, lub nie ma maszyny to też może w jakiś sposób pomóc?

M.Ś.: Do tej pory skupialiśmy się głównie na tym, żeby to były osoby szyjące, ale mamy teraz kolejną akcję. Jest kilku wolontariuszy, to są głównie chłopcy, którzy poświęcają swoje t-shirty i przygotowują z nich troczki. Piszą do mnie potem, że są już gotowe, wywieszają na płocie, na furtce, na klamce, a ja je odbieram. Każdy może coś dla siebie znaleźć. Początkowo była też kwestia wycinania samego materiału na maseczki, ale kilka firm w Warszawie bezpłatnie zaoferowało nam, że może wycinać te materiały. Bo to są bele o długości 4,5 km, które ledwo mieszczą się do bagażnika! Te zaprzyjaźnione firmy tną odpowiednią długość materiału, tak, że wolontariusze muszą go już później tylko złożyć na trzy części, obszyć i doszyć troczki. Dzięki temu też praca idzie trochę łatwiej.

20200325 164032 002

Trochę jak taśma produkcyjna!

M.Ś.: Tak, zależy mi na tym, żeby każdy wolontariusz czuł się potrzebny, żeby nikt nie był wykluczony, bo nie każdy potrafi szyć. Jest taki odzew, że każdy chce pomóc, na miarę swoich sił i możliwości. Dla mnie jest bardzo ważna ta szczerość wolontariuszy - nikt nie zatai na przykład, że nie potrafi uszyć, weźmie materiał i finalnie nie uszyje. Każdy zgłasza się w miarę swoich możliwości.

Korzystacie z jakiegoś jednego wykroju lub wzoru maseczki czy każdy robi to po swojemu?

M.Ś.: Na początku wyszyliśmy około 30 maseczek i rozwieźliśmy naszym wolontariuszom jako wzór. Oni według tego wzoru starali się szyć. Wolontariusze czuli się bezpieczniej, mając podgląd, jak to powinno wyglądać i wiedząc, że nie muszą niczego szukać w internecie. Jedna z pań wolontariuszek, która na co dzień działa w naszej bibliotece, nagrała też filmik jak ciąć t-shirty i robić z nich paseczki, żeby nie trzeba było się zastanawiać, czy lepiej w poprzek, czy wzdłuż. Często jest tak, że jak ktoś wpadnie na jakiś pomysł to rzuca hasło i dzieli się nim z innymi, tak, żeby po prostu innym ułatwić i przyśpieszyć pracę.

Jesteś dumny z wolontariuszy?

M.Ś.: Tak, oczywiście! Jestem dumny z ich maseczek i całego zaangażowania, pomimo tak trudnego czasu i zadawanych lekcji. Nawet dyrekcja jednego ze szpitali pytała mnie, gdzie mogą kierować podziękowania dla wolontariuszy. Także to też jest ważne, że pomimo wszystkiego co się dzieje, pamięta się o takich gestach, choć niektórym mogą wydawać się one mało istotne. I ja jestem pełen podziwu! Sytuacja pokazała nam, że można razem zdalnie współpracować.

Gratulujemy efektów i dobrej organizacji. Życzymy powodzenia w dalszym działaniu! Dziękuję za rozmowę.

M.Ś.: Dziękuję.

received 243813026800506 002

received 808948596270053 002


Rozmowa: Antonina Jagielska
Zdjęcia przekazane przez Marcina Świderskiego


Obecnie grupa z Wawra rozpoczęła kolejną akcję "Paczka na Wielkanoc"
20200407 140819 1


Interesują Cię inne podejmowane inicjatywy? Zajrzyj do naszych aktualności lub sprawdź aktualne oferty i zobacz w jakie działania możesz się włączyć!